MKS Korsze

Następny mecz

Ostatni mecz

Tabela

# Zespół M Z R P Pkt
1 Pisa Barczewo 15 13 0 2 39
2 Orlęta Reszel 15 11 3 1 36
3 MKS Korsze 15 9 2 4 29
4 Śniardwy Orzysz 15 8 3 4 27
5 GKS Cresovia GI 15 6 6 3 24
6 Naki Olsztyn 15 7 2 6 23
7 Vęgoria Węgorzewo 15 7 2 6 23
8 GKS Stawiguda 15 6 3 6 21
9 Wilczek Wilkowo 15 6 2 7 20
10 Błękitni Pasym 15 6 1 8 19
11 Czarni Olecko 15 5 3 7 18
12 Gwardia Szczytno 15 5 2 8 17
13 Victoria Bartoszyce 15 4 4 7 16
14 MKS Jeziorany 15 5 0 10 15
15 Warmia Olsztyn 15 2 3 10 9
16 Łyna Sępopol 15 2 0 13 6

Ostatnia kolejka

Sparingi

22.07.2023r. - 17:00 - Reszel
Orlęta Reszel - MKS Korsze 4:4 (1:0)
Piotr Kozłowski, Wiktor Przygoda, Kamil Kotkowski, zawodnik testowany

 

Dzieci trenujące na co dzień w Miejskim Klubie Sportowym w Korszach, dzięki wsparciu PZPN, miały okazję z wysokości trybun obejrzeć wczorajszy mecz pomiędzy Polską i Chile, który odbył się na Stadionie Miejskim w Warszawie.
Ponad 30-osobowa grupa chętnie dopingowała kadrowiczów, a Polacy odwdzięczyli się zwycięskim trafieniem Krzysztofa Piątka w 85 minucie spotkania.
Ponadto po murawie stadionu Legii Warszawa biegały takie gwiazdy jak Alexis Sanchez czy Arturo Vidal.
Dla zdecydowanej większości młodych zawodników była to pierwsza okazja do zobaczenia znanych piłkarzy, pięknego stadionu i zapoznania się z prawdziwą kibicowską atmosferą.
Oprócz meczu towarzyskiego dzieci z gminy Korsze dwukrotnie korzystały z darmowych posiłków.
Radość i emocje, które tego dnia towarzyszyły grupie uświadomiły nas, że warto było wyjść z taką inicjatywą. Był to pierwszy wyjazd zorganizowany przez MKS Korsze, ale z pewnością nieostatni. Do zobaczenia niebawem.

Pewnym zwycięstwem MKS'u zakończyło się spotkanie 15 kolejki Klasy Okręgowej. Przez wzgląd na poszczególne rezultaty ostatnich kolejek los chciał, że w przeciągu ostatnich 4 meczów aż trzykrotnie mierzyliśmy się z wiceliderami tabeli. Tym razem gościliśmy drużynę Daniela Maliszewskiego, która jesienią dość niespodziewanie osiągała świetne wyniki. Do spotkania przystąpiliśmy osłabieni brakiem Piotra Kozłowskiego, który tego dnia skupił się na roli trenera. Z różnych przyczyn na meczu nie zjawili się także Adrian Stadnyk, Marcin Filipowicz i Jakub Kaczmarek. Wobec absencji ww. swoją szansę otrzymał niespełna 17-letni Jakub Opałka. Kuba już w zeszłotygodniowym meczu w Orzyszu i swoją dotychczasową postawą na treningach zdecydowanie zasłużył na szansę zaprezentowania swoich umiejętności już od pierwszych minut. Nasza gra od początku wyglądała całkiem nieźle. Co prawda, nie ustrzegliśmy się błędów, ale przez większość czasu panowaliśmy na boisku i prowadziliśmy grę. Goście bramce Kamila Kotkowskiego w pierwszej połowie zagrozili trzykrotnie. Najpierw błąd popełnił Piotr Sawicki, który "rozjechał się" na grząskiej murawie i do piłki dopadł napastnik Vęgorii, a w ostateczności strzał rywala zatrzymał nasz golkiper. Chwilę później uderzenie piłki głową ponownie wybronił Kamil. Za trzecim razem był już jednak bezradny, kiedy to napastnik z Węgorzewa kapitalnie uderzył z woleja. W międzyczasie stworzyliśmy sobie kilka dogodnych okazji strzelając łącznie 3 gole. Najpierw dwukrotnie do bramki Kajetana Mickiewicza trafił Kacper Czepanko, a goli pozazdrościł mu Paweł Sawicki, który również wpakował piłkę obok bezradnego golkipera gości. Tuż przed przerwą kontuzji nabawił się Piotr Trafarski, co zwiastowało przetasowanie w talii kart Piotra Kozłowskiego. Jego miejsce zajął Mateusz Stadnyk, który z kolei podołał zadaniu i za mecz z wiceliderem zebrał pochlebne recenzje. W drugiej odsłonie spotkania celem było zdobycie bramki podwyższającej wynik, jednocześnie wprowadzajacej do naszych poczynań nieco luzu. Udało się to za sprawą niezawodnego Patryka Harasima, który pomimo wyczucia jego intencji przez Kajetana Mickiewicza zamienił "jedenastkę" na gola. Patryk kilka minut później swój dorobek bramkowy poprawił i ustalił wynik spotkania na 5:1. Nasz napastnik ostatecznie zakończył pierwszą część sezonu z dorobkiem 18 goli na koncie, co jest najlepszym wynikiem w lidze. Co ciekawe, goście, którzy przed tygodniem zagrali kapitalną drugą połowę przeciwko Mazurowi Ełk, tym razem w ogóle nie potrafili zagrozić bramce Kamila Kotkowskiego. Nasza dominacja ani przez chwilę nie podlegała dyskusji i zasłużenie zgarnęliśmy komplet punktów. Ciekawostką jest również fakt, że z czterema zespołami, które plasują się od nas wyżej w tabeli ani razu nie przegraliśmy. Smutnym wnioskiem jest natomiast nasza postawa wobec przeciwników z dolnych rejonów tabeli, które w przeciągu całej rundy jesiennej skrupulatnie zabierały nam punkty, przez co teraz musimy gonić czołówkę. Na podsumowanie rundy przyjdzie jeszcze czas, ale już teraz wiemy nad czym musimy pracować, by lepiej przygotować się do rundy wiosennej.  

Oto jak mecz podsumował trener gospodarzy Piotr Kozłowski: "Nic, tylko się cieszyć. Odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo. Przez większość meczu dominowaliśmy nad rywalem pod każdym względem, umiejętnie utrzymywaliśmy się przy piłce i stwarzaliśmy sobie sytuacje. Byliśmy tego dnia dobrze zorganizowani i skuteczni. Miło było patrzeć jak wszyscy zawodnicy z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem pracowali na końcowy sukces. To jest naprawdę budujące."

MKS Korsze

5:1
(3:1)

CWKS Vęgoria Węgorzewo

7' Kacper Czepanko   42' Adam Gryczka
26' Kacper Czepanko
   
37' Paweł Sawicki
   
61' Patryk Harasim (K)
   
65' Patryk Harasim
   

 

MKS: Kamil Kotkowski - Paweł Sawicki (K), Piotr Sawicki, Jakub Opałka (66'), Oskar Predko (88') - Paweł Branicki, Mateusz Cyliński (85'), Piotr Trafarski (41'), Patryk Harasim, Patryk Jędrzejewski - Kacper Czepanko (84')

Rezerwowi: Adam Skomorok, Piotr Kozłowski, Cyprian Frączek (66'), Mateusz Stadnyk (41'), Gabriel Mączyński (88'), Bartosz Stec (85'), Dominik Kułakowski (84')

Kartki: Patryk Jędrzejewski (46')

Na zakończenie rundy jesiennej Klasy Okręgowej MKS Korsze zagra mecz z wiceliderem z Węgorzewa. Drużyna prowadzona przez Daniela Maliszewskiego radzi sobie wyśmienicie, ponieważ nieznacznie przegrywa batalię o pierwsze miejsce w grupie, a za sobą ma dość niespodziewane zwycięstwo nad ełckim Mazurem. To z pewnością buduje zespół przed kolejnym ważnym sprawdzianem. Drużyna znad Węgorapy na wyjazdach gra bezkompromisowo, bo w takich potyczkach czterokrotnie była górą, a dwukrotnie musiała uznać wyższość rywali. Jak wiemy, nasz zespół z drużynami z czołówki tabeli gra całkiem nieźle, a więc i tym razem możemy spodziewać się ciekawego spotkania. Po porażce w Orzyszu każdy z zawodników postawił sobie za cel możliwość rehabilitacji w najbliższym meczu. Zapraszamy wszystkich kibiców do wspólnego zakończenia rundy jesiennej!

Mecz poprowadzi trójka sędziowska w składzie: Piotr Suchocki (sędzia główny), Jakub Andruszkiewicz (sędzia asystent I), Monika Piekarska (sędzia asystent II)

Spotkanie odbędzie się 12 listopada 2022r. (sobota) o godzinie 13:00 na Stadionie Miejskim w Korszach!

Sobotni wyjazd do Orzysza okazał się być totalnym niewypałem dla drużyny Piotra Kozłowskiego. Napisać, że zagraliśmy poniżej oczekiwań, to jak nic nie napisać. Byliśmy świadomi osłabień wynikających z absencji Mateusza Cylińskiego, Piotra Sawickiego i Adriana Stadnyka, czyli zawodników, na których opiera się pierwsza jedenastka. Jednak gracze, którzy tego dnia mieli zastąpić wyżej wymienionych zdecydowanie nie podołali wyzwaniu. Na domiar złego już w 13 minucie meczu boisko zmuszony był opuścić Piotr Kozłowski, który nabawił się urazu. Jego miejsce zajął Bartosz Stec, lecz i on długo na murawie nie zabawił. Tego dnia słabych punktów było niestety za dużo, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze. Należy oddać, że statystyki Śniardw z dotąd odnoszonych wyników na boisku w Orzyszu nie wzięły się znikąd, bowiem zespół Roberta Dobkowskiego postawił naszej drużynie ciężkie warunki. Spotkanie wyglądało jak wiele innych w naszym wykonaniu. Potrafiliśmy stworzyć sobie klarowne sytuacje, jednak problem tkwił w finalizacji akcji. Najwięcej szans do pokonania golkipera Śniardw, a zarazem największe problemy ze zdobyciem bramki miał Kacper Czepanko, który w pierwszej połowie dwukrotnie doszedł do okazji strzeleckich. Gdy w 28 minucie spotkania gola na 1:0 dla MKS'u precyzyjnym strzałem zdobył Patryk Harasim wydawało się, że wszystko wraca na właściwe tory. Niestety już chwilę później gospodarze wyrównali i gra zaczęła się na nowo. Wynik do przerwy nie uległ zmianie, ale w naszych szeregach dało się odczuć pewną nerwowość. Wiedzieliśmy, że z każdą minutą, w której nie potrafiliśmy skierować piłki do bramki rywali, sami sobie sprawiamy problemy. Po zmianie stron wspomniany wcześniej Kacper Czepanko dwukrotnie przegrał rywalizację z Patrykiem Juleckim. Swoje okazje mieli również orzyszanie, którzy mogli wyjść na prowadzenie po dość kontrowersyjnym rzucie karnym. Wówczas górą był świetnie interweniujący Kamil Kotkowski. Jednak już chwilę później nasz bramkarz musiał wyciągać futbolówkę z bramki. Po składnej akcji gospodarzy w bocznej strefie boiska, bramkę na wagę kompletu punktów zdobył Dawid Żołądkiewicz. Nie mając wiele do stracenia ruszyliśmy po gola, a w dogodnej sytuacji znalazł się Patryk Harasim, jednak i tym razem piłka nie wpadła do siatki Patryka Juleckiego. Za tydzień na boisku w Korszach rozegramy ostatni mecz rundy jesiennej, w którym podejmiemy Vęgorię Węgorzewo.         

Pomeczowa wypowiedź Piotra Kozłowskiego: "Powiedzieć po tym meczu, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to jak nic nie powiedzieć. Po raz kolejny stworzyliśmy sobie kilka doskonałych okazji bramkowych, a byliśmy w stanie wykorzystać zaledwie jedną. Na pewno tego dnia zawiodła skuteczność. Brakowało też trochę boiskowego cwaniactwa pod bramką rywala. Pomimo faktu, że przed spotkaniem i w jego trakcie nie omijały nas problemy zdrowotne, nie powinniśmy tego meczu przegrać. Niestety, stało się inaczej. Musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki i zrobić wszystko, żeby odpowiednio przygotować się do ostatniego spotkania rundy jesiennej."

KS Śniardwy Orzysz

2:1
(1:1)

MKS Korsze

30' Kacper Koniecko
  28' Patryk Harasim
89' Dawid Żołądkiewicz
   

 

MKS: Kamil Kotkowski - Paweł Sawicki (K), Paweł Branicki, Patryk Jędrzejewski, Marcin Filipowicz - Jakub Kaczmarek, Piotr Kozłowski (13'), Piotr Trafarski, Oskar Predko (80'), Patryk Harasim - Kacper Czepanko

Rezerwowi: Adam Skomorok, Jakub Opałka (29'), Bartosz Stec (13', 29'), Dominik Kułakowski (80'), Gabriel Mączyński

Kartki: Kacper Czepanko (39'), Marcin Filipowicz (87')

Po trzech długich miesiącach nasz zespół ponownie zagra w Orzyszu. 6 sierpnia w meczu otwarcia Klasy Okręgowej rywalizowaliśmy z Mazurem Pisz wysoko wygrywając 7:1, teraz wracamy, by powalczyć z kolejnym przeciwnikiem - Śniardwami Orzysz. Gospodarze sobotniego starcia zajmują aktualnie 9 miejsce w tabeli Klasy Okręgowej, a na ich koncie widnieje 17 punktów. Ciekawostką jest fakt, że aż 14 z nich dopisano po spotkaniach domowych, co tylko pokazuje, jak mocnym zespołem są Śniardwy, gdy grają na własnym obiekcie. Pewnym punktem drużyny z pewnością jest Paweł Adamiec, który w przeszłości występował w Mamrach Giżycko i Zniczu Biała Piska. Wspomniany zawodnik w ostatnich dwóch spotkaniach zdobył łącznie 4 bramki, co tylko potwierdza, że jest istotnym elementem drużyny z Orzysza. W naszych szeregach pełna mobilizacja. Po ostatnich niezłych występach mamy chrapkę na kolejne punkty. Od spotkania w Ełku swoją walkę z czasem toczą Mateusz Cyliński i Paweł Branicki, czyli kluczowi zawodnicy w układance Piotra Kozłowskiego. Niestety zarówno jeden, jak i drugi narzekają na podobne urazy. Na meczu zabraknie na pewno Adriana Stadnyka, którego jesienią już nie zobaczymy. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera i z niecierpliwością czekają na sobotnie starcie.

Zawody poprowadzi trójka sędziowska w składzie: Rafał Śniadach (sędzia główny), Daniel Chrostek (sędzia asystent 1), Jacek Mieczkowski (sędzia asystent 2). 

Mecz rozpocznie się w sobotę 5 listopada 2022r. o godzinie 13:00 na Stadionie Miejskim przy ul. 1 Maja w Orzyszu. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy!

Pomimo braku bramek w sobotnim spotkaniu kibice zebrani na Stadionie Miejskim w Ełku nie mogli narzekać na brak rozrywki. Zarówno jeden, jak i drugi zespół próbował zdobyć decydującego gola, co ostatecznie nie udało się żadnemu z nich. Najlepszą okazję w pierwszej części gry stworzyliśmy sobie po rzucie wolnym, kiedy to do piłki dopadł Patryk Harasim i uderzył w poprzeczkę. Piłka spadła pod nogi Piotra Sawickiego, który w dogodnej sytuacji nieczysto trafił w futbolówkę. W drugiej odsłonie goście ruszyli do ataku, a my mieliśmy problem z utrzymaniem piłki z dala od bramki Kamila Kotkowskiego. Mimo wszystko należy przyznać, że nasza obrona tego dnia była wyjątkowo szczelna. Niestety, był to również pierwszy mecz, w którym nie zdobyliśmy jakiejkolwiek bramki, a okazji ku temu nie brakowało. Najpierw Piotr Trafarski w sytuacji "sam na sam" nie dał rady bramkarzowi gospodarzy, a chwilę później Patryk Harasim mocno uderzył piłkę, która wylądowała na słupku bramki Mazura. Ełczanie również mieli świetną okazję do zdobycia gola, kiedy to Marcin Denert ograł dwóch naszych zawodników i wyłożył futbolówkę Aleksandrowi Popławskiemu. Na nasze szczęście strzał Białorusina kapitalnie obronił Kamil Kotkowski. Wynik nie uległ zmianie już do końca zawodów i oba zespoły podzieliły się punktami. Taki rezultat oznacza, że po raz pierwszy w tej kampanii zdołaliśmy zagrać "na zero z tyłu". Ponadto, nasz zespół już po raz piąty w bieżącym sezonie zremisował. Z drugiej jednak strony, MKS przegrał do tej pory zaledwie raz, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich drużyn Klasy Okręgowej grupy 1.

Piotr Kozłowski po meczu z MKS Mazurem Ełk: "Naszym celem było zwycięstwo, ale szanujemy ten remis. Mieliśmy plan na ten mecz i trzymaliśmy się go od początku do końca. Chcieliśmy przede wszystkim skutecznie bronić dostępu do własnej bramki. To, że gospodarze nie byli w stanie stworzyć sobie klarownych sytuacji bramkowych, jest zasługą naszej dobrej organizacji w defensywie. Celowo cofnęliśmy się i czekaliśmy na przeciwnika. Liczyliśmy na kontry, których kilka mieliśmy, ale niestety nie udało się ich wykorzystać. Szkoda przede wszystkim dwóch sytuacji Patryka Harasima, po których piłka trafiła w słupek i poprzeczkę. Mazur to zdecydowanie najbardziej wymagający przeciwnik z jakim ostatnio graliśmy. Ten mecz kosztował nas dużo zdrowia. Fajnie, że po raz kolejny pokazaliśmy charakter. Za to zespołowi należą się słowa uznania."

MKS Mazur Ełk

0:0
(0:0)

MKS Korsze

 

MKS: Kamil Kotkowski - Paweł Sawicki, Piotr Sawicki, Patryk Jędrzejewski, Marcin Filipowicz - Paweł Branicki, Mateusz Cyliński, Piotr Kozłowski, Kacper Czepanko, Patryk Harasim - Piotr Trafarski (76')

Rezerwowi: Jakub Kaczmarek, Oskar Predko (76'), Jakub Opałka, Bartosz Stec, Dominik Kułakowski

Kartki: Paweł Branicki (78')

Mazur to jeden z tegorocznych czwartoligowych spadkowiczów, a także poważny kandydat do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej na Warmii i Mazurach. W przeciwieństwie do naszego zespołu, ełcka drużyna przed sezonem poczyniła konkretne ruchy transferowe, bowiem tego lata do Mazura przyszli ograni na wyższych szczeblach rozgrywkowych Hubert Molski, Patryk Gondek i Marcin Denert. Wszyscy wymienieni ostatni sezon spędzili w trzecioligowym Zniczu Biała Piska. Prócz nich do zespołu dołączyli Aleksander Popławski i Konrad Piwko, którzy reprezentując Romintę Gołdap w czerwcu br. wywalczyli awans do forBET IV Ligi. Jak widać, siła rażenia gospodarzy sobotniego spotkania, jak na warunki Klasy Okręgowej, jest imponująca. Ełczanie mają zaledwie 3 punkty przewagi nad naszą drużyną, a zeszłotygodniowa, dość niespodziewana, porażka w Orzyszu zepchnęła ich na drugie miejsce w tabeli. Warto zwrócić uwagę na imponujące statystyki meczów Mazura rozgrywanych na własnym obiekcie, ponieważ spotkania przy ul. marsz. Józefa Piłsudskiego 27 w Ełku zawsze kończyły się zwycięstwem gospodarzy. Zaledwie 3 stracone gole przy 26 zdobytych także robią wrażenie. Dla naszego zespołu to brzmi jak wyzwanie, a z uwagi na fakt, że lubimy je podejmować, spróbujemy zburzyć ełcką twierdzę. MKS po pewnym zwycięstwie nad Victorią Bartoszyce kolejny raz ma chrapkę urwać punkty mocnemu rywalowi. Do Ełku z pewnością nie pojedzie kontuzjowany Adrian Stadnyk, który w ostatnim ligowym spotkaniu doznał urazu wykluczającego go z gry prawdopodobnie do końca rundy jesiennej.

Sobotnie spotkanie poprowadzi trójka sędziowska w składzie: Damian Kossakowski (sędzia główny), Radosław Radziul (sędzia asystent nr 1), Karol Mossakowski (sędzia asystent nr 2)

Mecz zostanie rozegrany 29 października 2022r. na Stadionie Miejskim w Ełku, przy ul. marsz. Józefa Piłsudskiego 27. Wszystkich kibiców zapraszamy!         

Przekonującym zwycięstwem MKS'u zakończyło się sobotnie spotkanie z dotychczasowym wiceliderem z Bartoszyc. Zawodnicy Piotra Kozłowskiego pokazali charakter i zasłużenie dopisali do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Spotkanie nie zaczęło się najlepiej, ponieważ już w 4 minucie boisko musiał opuścić Adrian Stadnyk, który ucierpiał walcząc o piłkę z rywalem. Jego miejsce zajął Cyprian Frączek, który z kolei wytrzymał jedynie do końca pierwszej części gry i na drugą połowę już nie wyszedł. Najbardziej klarowną okazję do zdobycia gola mieliśmy już w 6 minucie, kiedy to Piotr Kozłowski po dograniu piłki przez Kacpra Czepanko, nie trafił w dogodnej sytuacji. Victoria nie potrafiła nam specjalnie zagrozić, a my szukaliśmy bramki otwierającej mecz. Sztuka ta udała się dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, kiedy to do rzutu karnego podszedł Patryk Harasim. Młody napastnik bez problemu pokonał Michała Seretnego, dzięki czemu do szatni schodziliśmy w dobrych nastrojach. Drugą odsłonę zdecydowanie lepiej zaczęli goście, którzy już po dwóch minutach wyrównali stan rywalizacji, a do bramki  dobrze spisującego się tego dnia Kamila Kotkowskiego, trafił Paweł Gajkowski. Pozostała część meczu należała jednak do nas. Najpierw gola na 2:1 precyzyjnym strzałem zza pola karnego zdobył Piotr Kozłowski, a później dwukrotnie bramkarza rywali pokonywał Kacper Czepanko. Zwycięstwo MKS'u przekonujące i jak najbardziej zasłużone. Po meczu z wiceliderem czeka nas rywalizacja z kolejnym... wiceliderem. Wobec przetasowań powstałych po 12 kolejce gier, to właśnie Mazur Ełk zajmuje aktualnie drugą pozycję w tabeli Klasy Okręgowej.     

Piotr Kozłowski po meczu: "Gratuluję drużynie bardzo dobrej postawy. Jestem niezmiernie zadowolony z tego jak zagraliśmy i w jakim wymiarze wygraliśmy. W sobotę widzieliśmy zespół zdeterminowany, spójny, razem dążący do zwycięstwa. Chciałbym, żeby drużyna wygrywała w kolejnych meczach, ale przede wszystkim wykazywała podobne zaangażowanie. Dziś się jeszcze cieszymy, ale jutro zapominamy o tym meczu, bo przed nami kolejne trudne wyzwanie - wyjazd do Ełku."

MKS Korsze

4:1
(1:0)

MBKS Victoria Bartoszyce

45'+1' Patryk Harasim
  47' Paweł Gajkowski
 54' Piotr Kozłowski
   
61' Kacper Czepanko    
79' Kacper Czepanko    

 

MKS: Kamil Kotkowski - Adrian Stadnyk (4'), Paweł Sawicki (K), Piotr Sawicki, Patryk Jędrzejewski - Marcin Filipowicz (90'), Mateusz Cyliński, Piotr Kozłowski (89'), Piotr Trafarski (85'), Patryk Harasim - Kacper Czepanko

Rezerwowi: Adam Skomorok, Cyprian Frączek (4')(46'), Bartosz Stec (46'), Jakub Opałka (90'), Jakub Kaczmarek (89'), Dominik Kułakowski (85')

Kartki: Marcin Filipowicz (78'), Mateusz Cyliński (80')

Facebook

Sponsorzy

Kontakt

Miejski Klub Sportowy w Korszach

ul. Wojska Polskiego 39

11-430 Korsze

tel. 89 754 33 50