MKS w nowy miesiąc wszedł z przytupem ogrywając wyżej notowanego rywala z Morąga, jednocześnie przełamując niechlubną passę czterech porażek z rzędu. Przed sobotnim spotkaniem trener Aleksander Lipowski tradycyjnie zdecydował się na roszady w składzie, a zmiany zaczął od samego siebie, bowiem jego miejsce na boisku zajął Piotr Sawicki, a rolę najbardziej wysuniętego zawodnika miał pełnić Bartosz Rzeźnik. Zgodnie z przewidywaniami to goście próbowali narzucić swój styl gry, co szło im na tyle topornie, że nie potrafili wykreować sobie dobrej okazji. A tę w zasadzie byłemu trzecioligowcowi stworzyliśmy sami. W 21 minucie spotkania lewą stroną przedarł się zawodnik Huraganu i dośrodkował w pole karne. Tam niefortunnie interweniował Piotr Sawicki, który skierował futbolówkę do własnej bramki i było 0:1. Oprócz gola rywale wysłali jeszcze jedno ostrzeżenie w postaci strzału w poprzeczkę bramki Kamila Kotkowskiego, jednak wynik do przerwy już nie uległ zmianie. Na drugą część gry korszanie wyszli odmienieni. Było widać zaangażowanie i chęć zwycięstwa. W 52 minucie gry sygnał do ataku dał Patryk Jędrzejewski, który wykorzystał prostopadłe podanie Bartosza Rzeźnika i doprowadził do wyrównania. Zdezorientowani goście nie potrafili skuteczniej zagrozić naszemu golkiperowi, a MKS na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry podwyższył rezultat na 2:1. Wówczas do zagrania z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Kamil Warda wyprowadzając nasz zespół na jednobramkowe prowadzenie. Tuż przed końcowym gwizdkiem morążanie wyprowadzili groźny atak, po którym piłka wylądowała na słupku bramki gospodarzy. Chwilę później Pan Wojciech Krztoń zakończył zawody i MKS mógł dopisać upragnione trzy oczka.
| MKS Korsze |
2:1 (0:1) |
Huragan Morąg |
| |
21' Piotr Sawicki (sam) |
|
| 52' Patryk Jędrzejewski |
||
| 80' Kamil Warda |
MKS: Kamil Kotkowski - Piotr Sawicki, Paweł Branicki, Adam Krajewski, Mariusz Gąsiorowski - Krzysztof Piwiszkis, Paweł Sawicki (K), Patryk Harasim, Patryk Jędrzejewski (
70'), Tomasz Ożga (
60') - Bartosz Rzeźnik (
70')
Rezerwowi: Kamil Czeczko, Kamil Warda (
70'), Maciej Jarguz (
60'), Michał Wołowik (
70'), Ignacy Bukowski, Adrian Stadnyk, Oskar Predko
Kartki: Mariusz Gąsiorowski (
57')


MKS od czterech spotkań nie potrafi zdobyć choćby punktu notując coraz gorsze wyniki. Tym razem zawodnicy Aleksandra Lipowskiego nie sprostali ełckiemu Mazurowi, który zaaplikował korszanom 5 goli i ma już 8 punktów przewagi nad naszym zespołem. W ciągu kilku miesięcy MKS z solidnego czwartoligowego zespołu stał się dostarczycielem punktów i kandydatem do spadku z forBET IV Ligi. Mecz w Ełku dobitnie pokazał, że w naszej drużynie nie dzieje się najlepiej, a wiara w zwycięstwa powoli maleje. Mimo tego mecz z Mazurem rozpoczęliśmy z entuzjazmem, a nasza gra wyglądała całkiem nieźle. Wszystko posypało się w 38 minucie spotkania, kiedy to z gapiostwa naszych zawodników skorzystał rywal. Wówczas bierną postawę MKS'u wykorzystał Kamil Stawiecki rozpoczynając festiwal strzelecki Mazura. W drugiej odsłonie koncertowo zagrał Oskar Waszkiewicz czterokrotnie pokonując Kamila Kotkowskiego. Warto zaznaczyć, że przy bramkach napastnika Ełku zbytnio nie przeszkadzaliśmy, a wręcz przeciwnie, wykładaliśmy mu piłkę jak na tacy. Druga połowa przebiegła pod dyktando gospodarzy, którzy powinni podwyższyć końcowy rezultat.
Powiedzieć, że MKS'owi w tym sezonie nie idzie, to jak nic nie powiedzieć. Zawodnicy Aleksandra Lipowskiego zanotowali właśnie trzecią porażkę z rzędu, a łącznie piątą w aktualnych rozgrywkach forBET IV Ligi. Biorąc pod uwagę niezłą grę na własnym obiekcie, do rywalizacji z Polonią przystępowaliśmy pełni nadziei na korzystny rezultat. Ostatecznie jednak boisko zweryfikowało różnicę pomiędzy zespołami. Pierwsza połowa w wykonaniu obydwu drużyn była niemrawa i niezbyt ciekawa. Wszystko zmieniło się w 39 minucie. Wówczas worek z bramkami otworzył Wojciech Dziemidowicz wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego. Było to jedyne trafienie w pierwszej części gry, gdzie gospodarze sporadycznie próbowali przedostać się pod bramkę rywala, zbytnio nie zagrażając Piotrowi Gasperowiczowi. Nieco lepiej rozpoczęliśmy drugą połowę, w której już na początku groźnie uderzał Patryk Jędrzejewski, po raz pierwszy tego dnia poważnie zatrudniając golkipera gości. Bramkarz przyjezdnych miał również problem ze strzałem Piotra Sawickiego, który trafił w poprzeczkę. Z czasem gra się rozluźniła i na boisku można było dostrzec większe przestrzenie. MKS nie mając wiele do stracenia atakował coraz to większą liczbą zawodników, co z kolei skrupulatnie wykorzystywali podopieczni Czesława Żukowskiego. W 71 minucie gry na 2:0 podwyższył Dawid Bogdański, co bardzo skomplikowało poczynania gospodarzy. Ostatnie dwa trafienia, których można było uniknąć padły po 90 minucie, co znacznie pogorszyło ostateczny wynik. Nie zmienia to faktu, że Polonia była zespołem lepszym i zasłużyła na wygraną. MKS'owi pozostaje czekać do następnego spotkania z Mazurem w Ełku, gdzie zawodnicy Pawła Sobolewskiego wygrali wszystkie mecze w tym sezonie.
W 6 kolejce spotkań MKS mierzył się w meczu derbowym z Granicą Kętrzyn. Przez wzgląd, że o wiele lepiej sezon 2021/2022 zaczęli gospodarze, to właśnie oni byli upatrywani w roli faworytów, i jak się okazało, potwierdzili dobrą formę ogrywając MKS. Nasz zespół kolejny raz miał problem z właściwym wejściem w mecz. Przez to początek zdecydowanie należał do Granicy, która co rusz atakowała na bramkę Kamila Kotkowskiego. Gospodarze swoją przewagę udokumentowali w 19 minucie meczu, kiedy to sytuacji "sam na sam" nie zmarnował Marcin Dwulat. Nasi zawodnicy do głosu doszli ok. 25 minuty, wówczas stuprocentowej okazji nie wykorzystał Patryk Jędrzejewski. Po zmianie stron gra niewiele się zmieniła, a szybko strzelona bramka przez Tomasza Bobrowskiego podcięła skrzydła gościom. Kętrzynianie z każdą minutą coraz śmielej poczynali sobie na boisku, czego efektem było trzecie trafienie, a drugie w tym spotkaniu Marcina Dwulata. Po tej bramce to goście doszli do głosu szukając okazji do zdobycia honorowej bramki. Udało się to w 87 minucie, a piłkę do bramki Mateusza Paplińskiego skierował Patryk Harasim. To jednak tylko podrażniło zawodników Adama Fedoruka, którzy wykorzystując kontrę zdołali podwyższyć rezultat na 4:1.
Miejski Klub Sportowy w Korszach