Podczas tego sezonu nie zwykliśmy chwalić MKS'u. Zresztą po dotychczasowych wynikach widać, że nie było ku temu okazji. Tym razem jednak trzeba oddać, że podopieczni Aleksandra Lipowskiego w rywalizacji z Pisą Barczewo zagrali bardzo dobre zawody, a sam rezultat mógłby być wyższy, gdyby niewykorzystane stuprocentowe sytuacje. Samo spotkanie zaczęliśmy obiecująco próbując przedostać się pod pole karne rywala i co chwila dorzucając piłkę ze stałego fragmentu gry. Ostatecznie niewiele z tego wynikało. Mało tego, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy mogliśmy schodzić na przerwę z jednobramkową stratą. Wówczas po kiepsko wykonanym wyrzucie z autu goście doszli do dogodnej sytuacji, ale na nasze szczęście strzał zawodnika Pisy wylądował na słupku bramki Kamila Kotkowskiego. Po przerwie MKS zaczął śmielej atakować czego wynikiem były trzy okazje, w których 'oko w oko' z bramkarzem gości stawali kolejno: Michał Wołowik, Mariusz Gąsiorowski i Piotr Trafarski. Niestety każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem. Gola doczekaliśmy się w 76 minucie spotkania. Wówczas Patryk Harasim zdecydował się na strzał z dystansu, a golkiperowi przyjezdnych pozostało jedynie obserwować jak futbolówka wpada do siatki Pisy. Goście próbowali odpowiedzieć strzałem zza pola karnego Kacpra Nawrockiego i uderzeniem piłki głową przez Adama Kapustę. W obu przypadkach skutecznie bronił Kamil Kotkowski i tym samym po raz pierwszy w tej kampanii zachował czyste konto. Zdecydowanie był to najlepszy mecz MKS w tym sezonie. Teraz czas skupić się na końcówce rundy jesiennej, a o najbliższe punkty powalczymy w przyszłą niedzielę w Mławie rywalizując z Polonią Iłowo.
| MKS Korsze |
1:0 (0:0) |
Pisa Barczewo |
| 76' Patryk Harasim |
|
MKS: Kamil Kotkowski - Piotr Sawicki, Paweł Branicki, Ignacy Bukowski(
64'), Adam Krajewski - Krzysztof Piwiszkis (
46'), Paweł Sawicki (K), Patryk Jędrzejewski, Tomasz Ożga (
87'), Michał Wołowik (
70') - Mariusz Gąsiorowski
Rezerwowi: Kamil Czeczko, Piotr Trafarski (
70') (
90'), Bartosz Rzeźnik (
46'), Patryk Harasim (
64'), Adrian Stadnyk (
90'), Oskar Predko, Kacper Czepanko (
87')
Kartki: Patryk Jędrzejewski (
50'), Mariusz Gąsiorowski (
68'), Bartosz Rzeźnik (
80'), Patryk Harasim (
84')


W 12 kolejce forBET IV Ligi MKS Korsze uległ Motorowi Lubawa 4:2. Z każdym kolejnym meczem w oczy rzuca się zatrważająca ilość błędów, które z kolei przekładają się na tracone bramki. Nie inaczej było i tym razem. Pierwszy gol dla lubawian padł już w 23 minucie spotkania, kiedy to do piłki zagranej z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Cezary Sobolewski. Pech chciał, że futbolówka spadła wprost pod nogi Damiana Gerki, któremu pozostało umieścić piłkę w siatce. Dosłownie chwilę później dalekim wyrzutem z autu w pole karne MKS'u popisał się Krzysztof Dąbkowski, a tam wobec pasywnej postawy naszych obrońców piłkę do bramki Kamila Kotkowskiego skierował Szymon Modrzewski i było 2:0. Druga odsłona spotkania zaczęła się obiecująco, ponieważ dość szybko złapaliśmy kontakt z rywalem. W roli głównej wystąpił Patryk Jędrzejewski, który najpierw odebrał piłkę rywalowi, by po krótkim rajdzie idealnie wyłożyć ją Patrykowi Harasimowi. Ten drugi z zimną krwią wykorzystuje sytuację 'sam na sam' i wracamy do gry. Gdy nasi zawodnicy łapali wiatr w żagle nadeszła 72 minuta spotkania. Wówczas do piłki ustawionej na 23 metrze podszedł Cezary Sobolewski i pięknym strzałem w okienko wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Na 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Piotr Sawicki bezbłędnie wykorzystuje dośrodkowanie Patryka Jędrzejewskiego (druga asysta w tym meczu) i daje nam nadzieję na wywiezienie punktu z Lubawy. Niestety całość zaprzepaściliśmy w 90 minucie, kiedy to nieporozumienie Pawła Branickiego i Tomasza Ożgi wykorzystali gospodarze pieczętując zwycięstwo czwartą bramką.
Kiepski styl i bezbarwna gra towarzyszyły naszym zawodnikom w starciu z DKS'em Dobre Miasto w ramach 11 kolejki forBET IV Ligi. To już ósma porażka (a z taką grą na pewno nie ostatnia) MKS'u w bieżących rozgrywkach. Mecz zaczęliśmy obiecująco, ponieważ nie dość, że nie pozwoliliśmy rywalom na zbyt wiele to potrafiliśmy dwukrotnie zagrozić bramce Damiana Czyża. Najpierw mocnym uderzeniem popisał się Maciej Jarguz, ale na nasze nieszczęście piłka zatrzymała się na słupku bramki rywala. Chwilę później swoich sił próbował Paweł Sawicki, jednak świetnie interweniował golkiper gości. Co nie udało się MKS'owi, powiodło się gościom. W 39 minucie meczu dwóch naszych zawodników dało się ograć przy linii bocznej boiska jednemu z rywali. Ten z kolei podał w pole karne, gdzie do piłki dopadł Damian Lubak zamieniając okazję na gola. Do przerwy zatem, można powiedzieć "tradycyjnie", schodziliśmy ze stratą bramkową. Na drugą połowę wychodziliśmy z nadzieją na odmienienie losów meczu, jednak żaden z naszych wypadów pod pole karne rywala nie był w stanie zagrozić gościom. Podejmując ryzyko i angażując większą liczbę zawodników w akcje ofensywne, ograniczyliśmy defensywę do minimum, co pozwoliło rozwinąć skrzydła bieniaminkowi z Dobrego Miasta. Drugą bramkę tracimy ze stałego fragmentu gry, a powodem jest bierna postawa zawodników Aleksandra Lipowskiego. Wówczas do piłki zagranej z rzutu rożnego dopadł Michał Dalecki ustalając wynik spotkania na 0:2.
MKS wyjeżdżając na rywalizację do Iławy zdawał sobie sprawę, że w roli zdecydowanych faworytów stawiani są gospodarze sobotniego spotkania.Wynik pokazuje, że lider zasłużył na zwycięstwo i pierwsze miejsce w tabeli forBET IV Ligi. Początek meczu nie zwiastował tak wysokiego rezultatu, ponieważ goście toczyli wyrównany bój nie pozwalając przedostać się pod bramkę Kamila Kotkowskiego. Sami natomiast potrafiliśmy zagrozić rywalom próbując pokonać Dawida Ciurę strzałami zza pola karnego, co ostatecznie nie przyniosło skutku. W 22 minucie gry przy linii bocznej boiska nasz obrońca dał się ograć Pawłowi Saganowi, ten z kolei dojrzał w polu karnym dobrze ustawionego Tomasza Wacławskiego, któremu pozostało umieścić piłkę w bramce. Drugie trafienie padło tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę spotkania, kiedy to precyzyjne dośrodkowanie wykorzystał Tomasz Sedlewski. Mimo dwubramkowej straty drugą część meczu rozpoczęliśmy z animuszem atakując na bramkę gospodarzy. W 64 minucie iławianie ostudzili zapał naszych zawodników i kolejny raz pokonali Kamila Kotkowskiego. Przysłowiowym 'gwoździem do trumny' okazało się trafienie wychowanka MKS'u - Pawła Flisa, który wykorzystując nieporozumienie naszej defensywy podwyższył wynik spotkania na 3:0. Po tym golu zawodnicy MKS'u nie potrafili odnaleźć w sobie pokładów energii i z każdą chwilą słabli. Skutkiem były kolejne trzy trafienia gospodarzy. My byliśmy w stanie odpowiedzieć golem Piotra Sawickiego, którego świetnie obsłużył Michał Wołowik. Tym razem niespodzianki nie było i wróciliśmy do domu bez punktów i z bagażem sześciu bramek. Czas skupić się na kolejnym meczu, a w nim podejmiemy beniaminka z Dobrego Miasta.
Miejski Klub Sportowy w Korszach